|
Wątek:
|
Czechy: wypadek polskiego autokaru jadącego do Austrii
|
Autor:
|
Czytelnik IP 31.61.138.*
|
Data wysłania:
|
2014-06-04 14:01
|
Temat:
|
Autokar
|
Treść:
|
Poranna kawa freeeeeeeee w Sindbadzie pierwsze słyszę ????? wszystko po 2 zł lub 0,5 euro. Przystanki krótkie zależy jaka załoga ale ogólnie za wesoło nie jest. Jechałam trasą Kraków - Rzym 7 maja 2014 roku, na garnicy czesko austryjackiej zepsuł się autobus na innej trasie. Czekaliśmy na niego godzinę od 23 do 24 w nocy. Po czym przewieziono nas na parking spory kawałek za stacją benzynową tych co jechali (z dobrego autobusu) na kierunek Rzym, Wenecja przesadzili do zepsutego autokaru i kazali nam czekać do 5 rano na autobus sprawy który jechał z Polski (ok. 5 godzin). Zamiast być na 16.50 w Rzymie byłam na 21.30 gdzie ani nie znam Rzymu ani nikt nie zapewnił mi nic prócz ekstremlanie szybkiej jazdy po serpentynach przed Florencją. Ogólnie masakra. Decyzje tłumaczono nam tym, że Ci z zepsutego autokaru jadą dalej i oni muszą być na czas. Ja zapłaciłam za bilet całą cenę a nie połówkę by mnie tak traktowano. W drugą stronę autobus też był spóźniony 1,5 godziny ale ok zdarza się, na trasie różnie bywa. Jednak trasa Kraków Rzym była beznadziejna. Nikt nawet nas specjalnie nie przeprosił. Pilotka starała się być miła i zakryć całą sytuację, no to jedyne można uznać za dobre w tym wszystkim. No i że pomimo pośpiechu i ekstremalnej prędkości (jak dla mnie na serpentynach) dojechaliśmy cali i żywi.
|