|
Wątek:
|
Co sanepid odkrył w ośrodkach kolonijnych?
|
Autor:
|
Czytelnik IP 31.134.56.*
|
Data wysłania:
|
2013-09-18 08:39
|
Temat:
|
Sanepid kontroluje ośrodki kolonijne i obozowe
|
Treść:
|
OK BARANIO GŁOWO źle mnie zrozumiałeś albo ja nie potrafię opisać istoty rynku. Mamy sami wybierać to co kupujemy. Mam ochotę na hamburgera w jednej z sieci to go jem bo ona ustanowiła standart wewnętrzny jakości, cena, smak, czystość itd. Potrzeba sanepidu w KFC lub MC nie ! Klient sam wybiera klimatyczną agroturystyczne gospodarstwo z możliwością zatrucia się (tam nie ma nadzoru sanitarnego) albo hotel 5* gdzie zdarzają się też zatrucia. Rynek ma być wolny bez urzędasów za których walimy setki milionów co roku do kasy. Najlepszy przykład to akcja US z paragonami fiskalnymi na hu nam tony rolek papieru z drukarek fiskalnych ? Które i tak po dwu latach są nie czytelne.(większość to drukarki termiczne i wydruk blaknie). Banda darmozjadów którzy jeszcze nie znają zmieniających się przepisów w Polsce nie mówiąc o unijnych. Dupki albo dupeczki które trzeba ubrać w firmowe fartuszki bo nie stać ich żeby mieli własne służbowe ubranka jak np.policja lub straż p. żenada a sami wpierdalają gówno z hipermarketów. Masz syf, trujesz ludzi, nie masz klienta = jesteś w dupi... Jak by w tym porąbanym kraju Sądy pracowały to jeszcze raz powtarzam - zatrułeś się czymś w restauracji, fast foodzie, wypiłeś, wyrzygałeś jakieś gówn to świadomie mnie naraziłeś na to żeby dostać godne odszkodowanie np: za zatrucie, uszkodzenie mojej wątroby - wyrok 2 lata w zawiasach + 100 tys odszkodowania. Gwarantuję że każdy amator który by chciał otworzyć budkę z hot-dogami, restauracje czy jakiś inny żywieniowy biznes nie potrzebowałby snapeidu tylko myślał by nad jakością produkcji i smakiem tego co ugotuje. Urzędasy do kosza zjadają naszych Gości kase.
|