|
Wątek:
|
Tatry czekają na narciarzy
|
Autor:
|
Czytelnik IP 89.79.23.*
|
Data wysłania:
|
2007-11-27 11:39
|
Temat:
|
Narciarski sezon 2007/2008 rozpoczęty?
|
Treść:
|
BOJKOT PKL
Niestety jeszcze raz przyroda poniosła klęskę w wojnie wydanej jej przez technikę, pazerność, maksymalizację zysku i wygodnictwo opasłych kałduniarzy. Jej powstanie w 1936 roku w rekordowym czasie a dziś rozbudowa to katastrofa dla Tatr. Nie ma się co zachłystywać zachwytem nad rekordowym tempem ukończenia budowy tego wrzodu na umęczonym ciele tatrzańskiej przyrody. Chodziło wtedy (1936 r) przecież o wygranie z czasem by ukończyć niezgodną z prawem budowę zanim powstaną akty prawne niedopuszczające do jej powstania. Polityką faktów dokonanych mała grupka fanatyków narciarstwa doprowadziła do powstania tworu, który dziś zostałby określony mianem samowoli budowlanej i skazany na niebyt czyli rozbiórkę (szczegóły w "Wielkiej encyklopedii tatrzańskiej" W.H. Paryskiego i "Prawdzie w sporze o Tatry" T. Boruckiego a także na stronach Pracowni n/rz Wszystkich Istot i miesięcznika "Dzikie Życie"). Ta polityka samowoli, nepotyzmu i korupcji funkcjonuje do dziś. Mimo protestów naukowców i apeli o otrzeźwienie decydentów, mała ale wrzaskliwa grupka lokalnych kacyków przeforsowała decyzję o tzw. modernizacji a naprawdę o budowie całkiem nowej kolei. Będzie ona pompą wtłaczającą w umęczone Tatry nie prawdziwych turystów czy miłośników przyrody (bo ci z daleka omijają takie urządzenia) a miliony rozwydrzonych pasantów zaliczających kolejny punkt na mapie Polski grillowo-alkoholowej peregrynacji połączonej z dawką wysokościowych emocji możliwych do zrealizowania w każdym lunaparku. Zimą wtłoczy się tu jazgotliwy tłum pseudonarciarzy szpanujących możliwością pochwalenia się zjazdem a dla większości raczej obsunięciem się na tyłku z Kasprowego. Biorąc pod uwagę zaszłości historyczne można tolerować istnienie tego wrzodu na tkance Tatr o ile przyjmie się jako punkt odniesienia zasady ochrony obowiązujące w parkach narodowych. W związku z tym dyrekcja TPN powinna stać na stanowisku ograniczania wpływu kolei linowej na środowisko (dostosowanie ilości pasażerów do chłonności przyrodniczej terenu) przy jednoczesnym dążeniu do jej likwidacji po osiągnięciu stanu śmierci technicznej. Do tego momentu dozwolone byłyby jedynie doraźne remonty zapewniające bezpieczne użytkowanie. Niestety spolegliwa dyrekcja TPN z dyr. Skawińskim na czele (następcy W. Gasienicy Byrcyna usuniętego ze stanowiska z naruszeniem prawa i w atmosferze skandalu) nie zrobiła nic by nie dopuścić do realizacji łajdackiego pomysłu.
My wszyscy miłośnicy przyrody i entuzjaści ciszy szmeru górskiego potoku nadal protestujemy przeciw tym decyzjom i apelujemy o bojkot tego tworu bo tylko tym sposobem może on być unicestwiony Leszek Wojtasiewicz ,przyrodnik, biolog Kraków
|