|
Wątek:
|
NFZ "Biurem Podróży"
|
Autor:
|
Czytelnik IP 89.78.241.*
|
Data wysłania:
|
2007-11-20 20:11
|
Temat:
|
Biuro podróży
|
Treść:
|
Szkoda tych miejsc które przepadły.szkoda. Właśnie złożyłam wniosek na wyjazd do sanatorium.Czas oczekiwania 16 miesięcy.Nie wiem czy płakać czy się cieszyć.Jesteśmy do szpiku kości narodem niezorganizowanym.Po pierwsze.Dlaczego we wniosku ja muszę wskazać miejsce gdzie chcę wyjechać?.W starym wniosku tego nie było. Odesłano do przychodni moje papiery w celu przepisania i uzupełnienia.Uważam że sanatorium to nie ośrodek wczasowy i to nie ja powinnam decydować gdzie mam jechać a lekarz. Po drugie.Podobno kuracjusz jest powiadamiany na 14 dni przed wyjazdem o terminie wyjazdu do sanatorium.Każdy starający się o wyjazd do sanatorium powinien potwierdzić wyjazd.A zrezygnowanie z wyjazdu w ostatniej chwili powinno być udokumentowane. Na przykład pobytem w szpitalu,złamaną noga,chorobą uniemożliwiającą wyjazd,zgon.Albo inne kataklizmy.W innym przypadku z rezygnacji z miejsca kuracjusz powinien ponieść koszty na które narażone są w tym momencie sanatoria.Zastanawiam się czy nie powinny w NFZ-cie być takie listy ludzi ,którzy mogą wyjechać wcześniej niż w ciągu tych 14 dni.Mam chory kręgosłup.Rehabilitacje na nic się nie zdają skoro po godzinie po zabiegu muszę pójść do pracy i przez 8 godzin dżwigać ciężary.Bardzo chętnie bym się załapała na taki wyjazd,Jestem w stanie w ciągu 2 dni zjawić się w wyznaczonym ośrodku rehabilitacyjnym. Nie wiem czy ktoś to w ogóle przeczyta.Ale jak to się mówi na pocieszenie,Tyle zysku co w pysku..Może następne pokolenie zwróci na to uwagę?A może nie będzie chorować tylko od razu będzie umierać?Sanatoria od razu by odetchnęły głęboko piersią. Pozdrawiam wszystkich połamańców.Alicja D.
|