|
Wątek:
|
Samorząd nie może sprawdzać biur podróży
|
Autor:
|
Czytelnik IP automat.*
|
Data wysłania:
|
2010-09-15 14:00
|
Temat:
|
Samorząd nie może sprawdzać biur podróży
|
Treść:
|
Aktualność: Mazowieckie władze samorządowe ściągają do kraju Polaków, którzy utknęli na zagranicznych wczasach z powodu upadku biura Selectours. Koszty akcji pokrywa ubezpieczyciel.
Upadłość dużego biura z dania na dzień zaskoczyła nie tylko turystów, ale także branże. Na pytanie czy da się jakoś przed tym uchronić marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik odpowiada: "Nie mamy możliwości sprawdzania kondycji biur podróży na terenie województwa. To są przedsiębiorstwa i funkcjonują w oparciu o prawo gospodarcze. Naszym obowiązkiem jest rejestrowanie tych biur i udzielanie im koncesji pod warunkiem choćby zabezpieczeń w firmach ubezpieczeniowych. Nie możemy stwierdzić, czy jakieś biuro, nawet do ostatniego momentu sprzedając wycieczki turystom, następnego dnia nie upadnie. To jest trudny problem".
Obecnie kończy się akcja ewakuacyjna z Egiptu. Następnie władze zajmą się turystami w Turcji, w czwartek będzie Tunezja, a w piątek Maroko.
Górna granica odpowiedzialności ubezpieczyciela biura turystycznego Signal Iduna Polska TU S.A. to kwota 3 665 000 zł. Pieniądze pójdą na przyloty turystów z wakacji. Pozostała kwota zostanie rozliczona między klientów, którzy wpłacili pieniądze na poczet przyszłych wakacji.
Marszałek podkreślił jednak, że nie zostanie tego zbyt wiele. - Korzystamy z pomocy innych biur i dodatkowych czarterów ekstra, co jest dość kosztowne - wyjaśnił.
|